niedziela, 28 kwietnia 2013

Wizyta w Fabryce Lubelli



13 kwietnia wraz z innymi blogerami i blogerkami miałam okazję odwiedzić największą w Polsce fabrykę makaronów. Dosłownie parę osób poznałam już podczas innych spotkań blogerów, miałam więc możliwość spotkać po raz pierwszy wspaniałych autorów wielu znanych mi blogów. :)

Wyjechaliśmy z Warszawy do Lublina o godzinie 8.00. Docierając pod Pałac Kultury użalałam się nad swoim niewyspaniem. Pomyślałam, że dośpię w drodze, jednak radosna atmosfera w busie nie pozwalała na zmrużenie oka. :)

 W drodze Marcin i Karolina przeprowadzili test wiedzy o makaronie. Dowiedziałam się z niego, że patronem producentów makaronu jest święty Szczepan (polecam zapoznać się z jego historią :)), oraz że makaron wcale nie pochodzi z Włoch, tylko z Chin! 

Gdy dojechaliśmy na miejsce, zostaliśmy powitani przez niesamowity zapach czekolady wykorzystywanej do produkcji Mlekołaków (ten cudowny zapach można poczuć już przy wejściu na teren fabryki) i przedstawicieli Lubelli, z którymi poznaliśmy się lepiej w sali konferencyjnej.



Następnie po fabryce oprowadził nas były prezes Lubelli. 


W czasie zwiedzania fabryki dowiedziałam się, że spośród polskich makaronów tylko Lubella sama wytwarza semolinę. Zobaczyłam w jak sterylnych warunkach wytwarzany jest makaron (i to już w młynie, gdzie spodziewałam się masy pyłu!) - stąd nasze piękne stroje :).


Mieliśmy także okazję przekonać się, jak dokładnie sprawdzana jest jakość wytwarzanego makaronu.



Po zakończeniu zwiedzania udaliśmy się na obiad do restauracji na Starym Mieście w Lublinie. Obiad był oczywiście bardzo makaronowy. Na szwedzkim stole pojawiły się dania takiej jak: muszle faszerowane szpinakiem i orzechami pinii zapiekane pod mascarpone i serem lazur, oraz farfalle z sosem z orzechów włoskich i bekonu (mój faworyt:)), filet z łososia na razowym tagliatelle z karczochami i sosem śmietanowo-ziołowym, a także kilka innych dań, które nie sposób wymienić. 



Sama restauracja mnie nie zachwyciła, więc nie będę jej reklamować. Miałam okazję poznać w Lublinie znacznie bardziej urokliwe miejsca :) 

Bardzo dziękuję Marcinowi i Karolinie za przemiły dzień i prezenty od marki Lubella. Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy  :) 


1 komentarz:

Elficzna pisze...

ah zazdroszczę! :)