wtorek, 25 sierpnia 2015

Koniec Alfabetu Smaków, narodziny nowego bloga

Cześć,

Z żalem chcę Was poinformować o zakończeniu funkcjonowania Alfabetu Smaków. Blog nie będzie już przeze mnie prowadzony, jednak nie będę go usuwać. Wpisy, które dotychczas pojawiły się na blogu wciąż będą dostępne, ale nowe już się nie pojawią. Mam nadzieję, że Alfabet Smaków dostarczył Wam kilku pomysłów i inspiracji. :)

Jednocześnie z radością chcę zaprezentować Wam mój nowy blog Fit Addict! Blog ten powstał jako efekt mojego zamiłowania do jedzenia i aktywnego trybu życia. Fit Addict jest platformą, na której chętnie będę dzielić się z Wami swoją wiedzą i doświadczeniami związanymi z jedzeniem, sportem i zdrowiem.

Mam nadzieję, że teraz zaczniecie odwiedzać mnie na Fit Addict :)

Do zobaczenia!

Joanna

poniedziałek, 23 lutego 2015

Reaktywacja bloga i przepis na chińszczyznę


Niemal dwa lata minęły od ostatniego postu na blogu. Ze względu na nawał obowiązków posty pojawiały się coraz rzadziej, aż w końcu nie publikowałam ich wcale. Z czasem zaczęłam zastanawiać się czy nie należałoby usunąć bloga. Ostatecznie pomyślałam jednak, że prowadzenie go sprawiało mi wiele radości i nie warto rezygnować z czegoś ważnego, gdy pojawiają się trudności. Dlatego blog został oficjalnie reaktywowany. Mam nadzieję, że znów będziecie tu zaglądać i komentować wpisy. :)

Jako pierwszy przepis po przerwie zamieszczam swój sobotni orientalny obiad. Przygotowanie pierwszej chińszczyzny wymaga sporych inwestycji choćby w postaci zakupu oleju sezamowego i arachidowego. Wystarczają one jednak na wiele dań, więc warto dokonać zakupu, także ze względu na smak potrawy - moja rodzina ją uwielbia. 

Makaron chiński chow-mein z kurczakiem

(6 porcji)

Składniki:

  • 500 g. (2 op.) makaronu chow-mein
  • 2 podwójne piersi z kurczaka
  • 2 papryki czerwone
  • 3 marchewki
  • 300 g. fasolki szparagowej zielonej
  • 1 pęczek dymki
  • olej sezamowy
  • olej arachidowy
  • ciemny sos sojowy
  • 3 łyżeczki przyprawy chińskiej 5 smaków
  • pieprz
  • sezam

Przygotowanie:

  1. Piersi oczyszczamy, kroimy w kostkę. Przyprawę 5 smaków mieszamy z sosem sojowym. Powstałą marynatą zalewamy kurczaka i odstawiamy na co najmniej godzinę.
  2. Makaron  przygotowujemy według opisu na opakowaniu. Zazwyczaj wymaga on namoczenia w wodzie, a następnie krótkiego gotowania. Gotowy makaron osączamy i zalewamy kilkoma łyżkami oleju sezamowego. 
  3. Fasolkę szparagową gotujemy lub - jeśli korzystamy z mrożonej - rozmrażamy na patelni.
  4. Papryki kroimy w paski, a marchewki w słupki. Dymki siekamy, odkładając szczypior. 
  5. Na patelni rozgrzewamy olej arachidowy. Smażymy na nim kurczaka. Następnie dodajemy warzywa (papryki, marchewki, dymki oraz fasolkę). Na dużym płomieniu smażymy całość ok. 5 min. Marchewka powinna swobodnie nabijać się na widelec, ale pozostać lekko chrupiąca.
  6. Warzywa oraz mięso doprawiamy sosem sojowym i pieprzem. Dodajemy makaron, mieszamy.
  7. Danie podajemy posypane posiekanym szczypiorem oraz sezamem.
Smacznego :)

piątek, 10 maja 2013

Ostatni tydzień konkursu z Nestlé

Pamiętacie konkurs z Nestlé dotyczący zdrowego odżywiania? To już ostatni tydzień na zgłoszenia. Aby wziąć udział w konkursie należy zapoznać się ze stylem życia rodziny Natalii Honoraty Witalnej, a następnie zaproponować w jaki sposób mogliby zmienić swoje nawyki żywieniowe. Do wygrania praktyki studenckie w Centrum ds. Żywienia w Nestlé oraz studia podyplomowe. Wykorzystaj swoją wiedzę w praktyce i wyślij własną pracę do 19 maja! :)


poniedziałek, 6 maja 2013

Kulki mięsne faszerowane suszonymi pomidorami, fetą i oliwkami na kuskusie.



Danie wygląda bardzo zwyczajnie, a w rzeczywistości skrywa wiele pysznych i aromatycznych składników znajdujących się wewnątrz mięsnych kulek...

Oryginalna feta, oliwki i suszone pomidory, czyli farsz absolutnie Grecki.
Podane na arabskim kuskusie (czy wiecie, że kuskus otrzymywany jest z semoliny tak jak makaron?) i bardzo zdrowej kaszy gryczanej, by zadowolić gusta wszystkich domowników. A do tego jeszcze świeża kolendra...
Kolendra wizualnie przypomina natkę pietruszki, jednak ma zupełnie inny smak i aromat.

Danie polecam z salsą ze świeżych wiosennych pomidorów.



Faszerowane kulki mięsne

Składniki:
  • 500 g. mięsa mielonego wołowo-wieprzowego
  • 1 małe jajko
  • 1 mała cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • garść świeżej kolendry
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 10 pomidorów suszonych w oleju
  • garść czarnych oliwek
  • 5 łyżek posiekanej natki pietruszki
  • 50 g. sera feta
  • sól, pieprz, papryka słodka, płatki chilli






1. Kolendrę płuczemy, odkładamy kilka gałązek do dekoracji, a następnie bardzo drobno siekamy. Pomidory suszone, oliwki i fetę kroimy w drobną kostkę. Dodajemy posiekaną kolendrę i 2 łyżki posiekanej natki pietruszki. Polewamy sokiem z cytryny, dodajemy 3 łyżki oleju oleju z pomidorów. Doprawiamy solą, pieprzem, łyżeczką papryki słodkiej oraz szczyptą płatków chilli. Płatki chilli można zastąpić szczyptą pieprzu cayenne. 
 2. Cebulę i czosnek obieramy i drobno kroimy. Do mięsa mielonego wbijamy jajko, dodajemy drobno posiekaną cebulę i czosnek, 3 łyżki posiekanej natki pietruszki. Mieszamy, doprawiamy solą i pieprzem.
3. Z mięsa formujemy małe kulki. Każdą lekko rozgniatamy, na środku kładziemy odrobinę farszu, zlepiamy brzegi i formujemy kuleczki. Na patelni rozgrzewamy oliwę, układamy nafaszerowane kulki i smażymy.
4. Podajemy z kaszą gryczaną i/lub kuskusem oraz salsą ze świeżych pomidorów. Dekorujemy listkami kolendry.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Wizyta w Fabryce Lubelli



13 kwietnia wraz z innymi blogerami i blogerkami miałam okazję odwiedzić największą w Polsce fabrykę makaronów. Dosłownie parę osób poznałam już podczas innych spotkań blogerów, miałam więc możliwość spotkać po raz pierwszy wspaniałych autorów wielu znanych mi blogów. :)

Wyjechaliśmy z Warszawy do Lublina o godzinie 8.00. Docierając pod Pałac Kultury użalałam się nad swoim niewyspaniem. Pomyślałam, że dośpię w drodze, jednak radosna atmosfera w busie nie pozwalała na zmrużenie oka. :)

 W drodze Marcin i Karolina przeprowadzili test wiedzy o makaronie. Dowiedziałam się z niego, że patronem producentów makaronu jest święty Szczepan (polecam zapoznać się z jego historią :)), oraz że makaron wcale nie pochodzi z Włoch, tylko z Chin! 

Gdy dojechaliśmy na miejsce, zostaliśmy powitani przez niesamowity zapach czekolady wykorzystywanej do produkcji Mlekołaków (ten cudowny zapach można poczuć już przy wejściu na teren fabryki) i przedstawicieli Lubelli, z którymi poznaliśmy się lepiej w sali konferencyjnej.



Następnie po fabryce oprowadził nas były prezes Lubelli. 


W czasie zwiedzania fabryki dowiedziałam się, że spośród polskich makaronów tylko Lubella sama wytwarza semolinę. Zobaczyłam w jak sterylnych warunkach wytwarzany jest makaron (i to już w młynie, gdzie spodziewałam się masy pyłu!) - stąd nasze piękne stroje :).


Mieliśmy także okazję przekonać się, jak dokładnie sprawdzana jest jakość wytwarzanego makaronu.



Po zakończeniu zwiedzania udaliśmy się na obiad do restauracji na Starym Mieście w Lublinie. Obiad był oczywiście bardzo makaronowy. Na szwedzkim stole pojawiły się dania takiej jak: muszle faszerowane szpinakiem i orzechami pinii zapiekane pod mascarpone i serem lazur, oraz farfalle z sosem z orzechów włoskich i bekonu (mój faworyt:)), filet z łososia na razowym tagliatelle z karczochami i sosem śmietanowo-ziołowym, a także kilka innych dań, które nie sposób wymienić. 



Sama restauracja mnie nie zachwyciła, więc nie będę jej reklamować. Miałam okazję poznać w Lublinie znacznie bardziej urokliwe miejsca :) 

Bardzo dziękuję Marcinowi i Karolinie za przemiły dzień i prezenty od marki Lubella. Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy  :) 


piątek, 26 kwietnia 2013

Tarta kakaowa. Słodka, owocowa, bez cukru.



Spód tarty jest bez cukru. Aby był jeszcze zdrowszy można użyć mąki razowej. Sama pewnie bym tak zrobiła, gdybym nie zapomniała jej kupić ;)
Masę budyniową dosłodziłam łyżką fruktozy. Jeśli nie mamy fruktozy, możemy zastąpić ją dwiema łyżkami ksylitolu lub cukru (to wciąż będzie niewiele jak na słodki wypiek :) ). 
A na wierzchu układamy dowolne owoce. 


Tarta kakaowa z kiwi i winogronami

Składniki:

Ciasto:
  • 25 dag. mąki
  • 10 dag. masła
  • jedno żółtko
  • szczypta soli
Masa:
  • 1 szkl. mleka
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej (z lekką górką)
  • 1 łyżka fruktozy (2 łyżki cukru)
  • 2 żółtka
  • kilka kropel ekstraktu waniliowego
Dekoracja:
  • dowolnie wybrane owoce

1. Ciasto: Z mąki, żółtka, masła i soli szybko zagniatamy ciasto i wstawiamy na godzinę do lodówki.
2. Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. Formę do tarty smarujemy masłem. Ciasto rozwałkowujemy i wykładamy nim formę. Ciasto obciążamy fasolą lub nakłuwamy widelcem. Pieczemy ok. 20 min. 
3. Masa: Mąkę, fruktozę, żółtka, ekstrakt oraz kilka łyżek mleka dokładnie miksujemy. Pozostałe mleko zagotowujemy. Do gotującego się mleka wlewamy zmiksowaną masę jajeczną i energicznie mieszając doprowadzamy do ponownego zagotowania. Wówczas masa powinna zgęstnieć. Zdejmujemy powstałą masę z ognia, mieszamy do wystudzenia.
4. Wykończenie: Wystudzoną masę wykładamy na zimny upieczony spód. Równo rozsmarowujemy, dekorujemy owocami. Schładzamy w lodówce.


czwartek, 25 kwietnia 2013

Jak zrobić domową galaretkę?



Oczywiście możemy kupić galaretkę w proszku i nie zawracać sobie tym głowy. Ale warto spróbować, by móc porównać ogromną różnicę w smaku. Galaretka zrobiona samodzielnie smakuje bardziej owocowo i naturalnie. A jednocześnie ma równie piękny kolor :)
Co więcej, jej przygotowanie zajmuje niewiele więcej czasu, niż zrobienie galaretki z torebki.

Poniżej podaję przepis na galaretkę z zaledwie szklanki soku, by jedynie zaprezentować odpowiednie proporcje.


Domowa galaretka

Składniki:
  • 1 szkl. świeżo wyciśniętego soku z dowolnych owoców (u mnie pomarańcze)
  • 1 płaska łyżka żelatyny
  • cukier (u mnie 1 łyżka fruktozy, czyli poziom słodkość równy dwóm łyżkom cukru)


1. Świeżo wyciśnięty sok wlewamy do garnka, dosładzamy wg uznania. Następnie podgrzewamy, doprowadzając do wrzenia.
2. Do gorącego soku wsypujemy żelatynę, zdejmujemy z ognia i mieszamy, aż żelatyna idealnie rozpuści się w soku. 
3. Całość przelewamy do salaterek i odstawiamy, aż płyn wystygnie. Wówczas tężejące galaretki wstawiamy do lodówki, by dokładnie się ścisnęły. 
I gotowe! :)

A w tej chwili myślę nad galaretką z buraczków... 
Co sądzicie o galaretkach warzywnych? :)